Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One Shot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One Shot. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 października 2014

3~ Poemat z głębi serca (ShikaTema)

Była wiosna, w Japonii o tej porze miał miejsce początek roku. Minęło już parę tygodni i większość nowych uczniów zdążyła się już oswoić ze szkołą. Wiadomo, jak to w każdej szkole, dokładnie jak w mandze shoujo, musi być co najmniej jeden chłopak, na widok którego szaleje cała damska część liceum. W tym przypadku wybishowanym bishem był niejaki Nara Shikamaru - nauczyciel literatury klasycznej. Mimo niemałej liczby konkurentów wśród uczniów, jak np. Sasuke Uchicha czy Kiba Inuzuka, to właśnie on górował nad wszystkimi. Włosy miał rozpuszczone, sięgały mu mniej więcej do ramion, zaś ciemne, błyszczące oczy przyciągały do siebie każde spojrzenie. Był bardzo młody, jednak lekcje prowadził jak gdyby ukształtowały go lata doświadczenia. Troszczył się o uczniów i często ustępował im w niektórych sprawach, przesuwał terminy sprawdzianów, nie zbierał często zeszytów i nie pilnował odrabiania prac domowych. Także i to skłoniło uczennice do potajemnego podkochiwania się w pedagogu. Możliwe, że w tym wszystkim miał on ukryty motyw, każdy słuchał jego lekcji, a przynajmniej na takiego wyglądał, oceny były wysokie ponieważ "kandydatki na dziewczynę" chciały pokazać się z jak najlepszej strony, a zazdrosna męska część, udowodnić iż nie są gorsi od nauczyciela. Poza tym wystarczy pomyśleć o tych wszystkich czekoladkach na walentynki...
W całej szkole, istniała najpewniej tylko jedna dziewczyna, która nie szalała na widok psorka, jednak inni faceci także nie przyciągali jej uwagi. Zielonooka Temari no Sabaku była typem buntowniczki. Urodziła się w Europie, stamtąd także pochodzi, ale wychowała w Japonii. Jej jasny kolor włosów wyróżniał się na tle innych uczniów. Także fryzurę miała nietypową, cztery krótkie, blond kitki dookoła głowy. Nie wyglądało to jednak źle, jak bywa u niektórych, przy jej wyrazie twarzy, głoszącym wieczne niezadowolenie, fryzura zdawała się być całkiem normalna. Uczęszczała do Wschodniego Liceum już drugi rok, dlatego szkolne życie i niepisane zasady nie były jej obce. Jeśli spytacie czy miała przyjaciół - nie, z nikim się nie trzymała i nikt nawet nie chciał przebywać blisko niej. Krótko mówiąc-wzbudzała przerażenie.
Podczas jednej z lekcji Literatury Klasycznej, Temari jak zwykle siedziała znudzona, głowę kładąc na ławce zupełnie nie uważając na to, co mówi nauczyciel. Dzień był niezwykle słoneczny, dlatego marzyła już tylko o końcu zajęć i tym błogim czasie spokoju, po opuszczeniu placówki. 
-Panno No Sabaku...-Nauczyciel odchrząknął, chcąc zwrócić na sobie jej uwagę. Nie przejmując się tym zbytnio, dziewczyna uniosła głowę, jednak niezbyt wysoko. Na tyle aby ujrzeć twarz  Pana Nary, który stał przy jej ławce.
-Hm? - Mruknęła wpatrując się w hipnotyzujące oczy pana Nary, jednak jad w nich zawarty nie działał na nią. Nauczyciel westchnął bezgłośnie i zwrócił się do dziewczyny siedzącej najbliżej Temari.
-Haruno, mogłabyś przypomnieć koleżance co właśnie przerabiamy?-Ta pośpiesznie skinęła głową odpowiedziała nauczycielowi, nie zwracając zupełnie uwagi na No Sabaku, która znów przyjęła poprzednia pozycję.
-Omawiamy właśnie *100 Poematów z Ogura, mieliśmy wybrać jeden, który lubimy najbardziej i przedstawić go najlepiej jak potrafimy, następnie napisać własną interpretacje. - Można by zaryzykować stwierdzeniem, iż zacytowała słowo w słowo to, co uprzednio powiedział belfer, zmieniając jedynie narrację na pierwszoosobową.
-Tak więc panno No Sabaku, przygotowałaś swoją pracę domową, czy znów masz zamiar zgłosić nieprzygotowanie? - Posłał jej na pozór ciepły uśmiech, w głębi jednak odnaleźć w nim można było nutkę chytrego chichotu.
-Ja mogę! - Podniosła rękę wcześniej spytana Sakura, jednak pan Nara, odrzekł najsłodszym z możliwych głosów.
-Jestem pewien, że umiesz. Chcę jednak sprawdzić wiedzę twojej koleżanki. ** "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają." - Znów posłał uczennicy przesłodzony uśmiech, a następnie ponownie odwrócił się w stronę drugiej swojej wychowanki. - Więc jak?
Dziewczyna mruknęła, ale posłusznie wstała. Mimo braku jakiegokolwiek zainteresowania lekcjami, zbierała całkiem dobre oceny,  więc niski stopień znacznie pogorszyłby obecny stan rzeczy. Zaczęła recytować swym donośnym głosem. W jej ustach brzmiał on pięknie, dostojnie i majestatycznie. Nie było ani jednej pomyłki choć udawała, że wiersz jest jej obojętny
***-Moja samotnia
na południe od stolicy.
Tak sobie żyję...
Lecz ludzie mówią, że ja
na Smętnej mieszkam Górze.
-Bardzo dobrze, myślę że ten poemat bardzo do ciebie pasuje.-Po klasie rozeszły się szmery i chichoty. -Mogę prosić dalszą część zadania? - Dziewczyna usiadła na miejsce i otworzyła zeszyt na właściwej stronie. Jej ****kanji było bardzo niewyraźne, dlatego w miejscach, w których nie mogła się doczytać, wymyślała tekst na poczekaniu.
- Mistrz prawa Kisen był mnichem buddyjskim żyjącym w samotności i spokoju, jednak ludzie nie pochwalali jego sposobu życia. Nazwa góry, na której mieszkał przypominała słowo "smutek" tak postrzegali go inni, jako człowieka żyjącego w smutku. - Jej tekst był krótki, ale zawierał wszystkie najważniejsze informacje. Taki był styl Temari, nie lubiła się rozpisywać, robiła tylko to, co musiała, nic więcej.
-Dobrze, może teraz ktoś inny?- Wskazał kolejną osobę, która następnie z zachwytem poczęła recytować swój ulubiony poemat.
Nauczyciel znakomicie zdawał sobie sprawę, że wiersz wybrany przez blondynkę ma duże powiązanie z jej życiem. Dodatkowo tekst, który zredagowała wskazywał na jej utożsamianie się z samym poetą. Z czystej ciekawości czy może chęci jakiejś rozrywki już wcześniej obstawiał jaki poemat wybierze zielonooka. Ten znajdował się w wytypowanej grupie. Zawierał wiele metafor i ukrytych znaczeń, a to pasowało mu do blondynki. 
Lekcja szybko się skończyła, 12:30 oznaczała przerwę obiadową, jednak jako dyżurna, Temari musiała zanieść zeszyty do pokoju nauczycielskiego. 
-Dziękuję.-Odpowiedział nauczyciel gdy ułożyła stos na jego biurku.- Następnym razem proszę uważaj bardziej na mojej lekcji.
-Nie ma pan na co liczyć.-Nie użyła słowa "sensei" co świadczyło o jej braku szacunku, jednak ten puścił to mimo uszu. Temari uznawszy, że jest już wolna, wyszła i udała się do klasy by w spokoju zjeść swój lunch. Nie nosiła *****bento, uznała że jest zbyt słodkie i nieodpowiednie dla niej. Zamiast tego zadowalała się chlebkiem melonowym bądź onigiri kupionymi w pierwszym lepszym sklepie.
Reszta lekcji minęła bez problemu, nauczyciele raczej nie zwracali na nią większej uwagi, tylko na lekcjach Nary-sensei'a zachowywała się aż tak nieznośnie obojętnie. Wszystko po to by pokazać, że na nią nie działają żadne jego sztuczki.
Miała już opuścić teren szkoły, gdy na dziedzińcu za salą gimnastyczną ujrzała belfra w towarzystwie jakiejś uczennicy, nie przejęła się tym zbytnio gdyż nie był to widok nadzwyczajny. Przeważnie, tak jak i w tym przypadku, pierwszoklasistki wyznawały uczucia nauczycielowi, odchodząc z nim gdzieś na bok. Starsze dziewczyny natomiast podkochiwały się po cichu, podlizywały i tworzyły grupy pilnujące, aby przypadkiem nikt zbytnio się do "pana psorka" nie zbliżył. Z czystej ciekawości zaczęła obserwować zaistniałą sytuację. Nie trzeba było być detektywem by spostrzec tzw. "jednostkę patrolującą", która kontrolowała wszystko co miało miejsce na skwerze, ukryła się na drugim pietrze skąd miała doskonały widok. 
-Ja... lubię sensei'a - Dało się słyszeć głos dziewczyny, mimo iż blondynka znajdowała się spory kawałek od miejsca zdarzenia. Nauczyciel natomiast jak zwykle podrapał się w głowę wyrażając w ten sposób znudzenie, jednak jego towarzyszkom, kierowanym w danej chwili emocjami, zdawało się iż jest zakłopotany. Przy tak ogromnej liczbie wyznań, zakłopotanie nie wchodziło w grę.
-Wybacz mi, jestem nauczycielem. Uczniowie i nauczyciele nie powinni się spotykać. - Znów ta sama, nudna gadka. Była najwygodniejszym z rozwiązań, nie raniła tak mocno więc jego pozycja najlepszego nauczyciela nie była zagrożona. Co niektóre dziewczyny nawet, uważały że tylko to jest powodem dla którego nie mogą być razem, a więcej mówiąc, były przekonane, że ich uczucie jest odwzajemnione. Takie przypadki na całe szczęście dla sensei'a , nie były zbyt częste. Jednak ta pierwszoroczna miała w sobie coś interesującego. Iskierka w jej oku świadczyła, że nie zamierza się poddawać.
-Czy to jedyny problem?! Sensei... -Dziewczyna była zdesperowana, tak bardzo go pragnęła. Temari kompletnie nie rozumiała uczuć młodszej uczennicy, ją samą nigdy nie doświadczyła potrzeba obecności kogoś bliskiego, nie miała bliskich i uznała, że nie potrzebne jej to do szczęścia.
-Nie uważasz, że takie związki są zbyt kłopotliwe? Znajdź sobie kogoś w swoim wieku.- Nakazał, a przynajmniej tak brzmiały jego słowa. Nie były ostre, ton wciąż przesłodzony - wizerunek przede wszystkim, mimo to na czole pojawiła się żyłka świadcząca o zdenerwowaniu. W tej chwili No Sabaku zaczęła nieco współczuć nauczycielowi, mimo wszystko to wszystko musiało być bardzo niewygodne i nudne...
-Sensei! - Pierwszoklasistka ledwo powstrzymywała się przed płaczem.- Powiedz mi chociaż... - Zdawało się, że pragnie przywrócić sobie poprzedni stan opanowania, z marnym jednak skutkiem.-czy sensei kogoś lubi?
Nauczyciel chwilę nie odpowiadał, jakby się wahał. Najprościej w jego przypadku byłoby powiedzieć, że tak. Załatwiłby sobie spokój,  jednak z drugiej strony, dziewczyny walczyć będą o względy belfra jeszcze bardziej niż uprzednio. 
Jednak nie nad tym się zastanawia... - Pomyślała Temari, z codziennych obserwacji wywnioskowała, że czas myślenia pana Nary jest bardzo krótki i zazwyczaj nie zastanawia się dłużej nad odpowiedzią. -czyli ma zamiar powiedzieć prawdę... - na samą myśl chytrze uśmiechnęła się sama do siebie. Ta sama ciekawość, która skusiła ją do przyglądania się scence, sprawiła iż chciała usłyszeć odpowiedź.
-Tak, jest ktoś taki.-Szepnął jej do ucha, schyliwszy się wcześniej. Choć blondynka nie słyszała jego słów, znała już odpowiedź. Oczy dziewczyny, które w jednej chwili znacznie się powiększyły, oraz delikatna rosa wypływająca z ich kącików, zdradzały wszystko.
Nauczyciel odsunął się od dziewczyny i z dłońmi w kieszeniach spodni udał się w kierunku głównego wyjścia. Po drodze minął Temari, udającą że jak gdyby nigdy nic, po prostu tędy przechodziła. Uśmiechnął się do niej i szepnął tak, że dziewczyna ledwo go usłyszała. 14... tą właśnie liczbę wypowiedział.
Dziewczyna zastanawiała się o co mogło chodzić pedagogowi, przez całą drogę do domu. Pan Nara Shikamaru, wbrew pozorom, nie był osobą cieszącą się z faktu iż dziewczyny za nim latały, dlatego odliczanie uczennic, które w tym roku wyznały mu uczucia, odpadło jako pierwsze. Po jeszcze paru głupich pomysłach ostatecznie poddała się i nie zajmowała już tym myśli.
Następnego dnia nie było lekcji Literatury Klasycznej, mimo to nie ominęło jej spotkanie z nauczycielem. Po raz pierwszy jednak byli sami. Pan Nara jak zwykle odpoczywał na świeżym powietrzu, obserwując obłoki płynące po niebie. Dziś były wyjątkowo piękne, kształtne i śnieżnobiałe. Blondynka natomiast, w ramach sprzątania klasy, udała się za szkołę by wyrzucić śmieci. Nauczyciel spostrzegł ją i przesiadł się z trawy, na schody prowadzące do budynku głównego. Zatrzymał dziewczynę, gdy ta chciała wrócić do środka.
-Znów zadałem ci pytanie, a ty zwlekasz z odpowiedzią panno No Sabaku.-Miał na myśli zagadkę, te tajemnicze 14...
-Niech pan sobie daruje.-Mruknęła i chciała ominąć go, jednak uniemożliwił jej to wstając i zasłaniając przejście.
-Może przypomnieć temat lekcji?-Jego zachowanie choć dziwne byłoby dla ogółu, dla blondynki zdawało się całkiem normalne. Tak właśnie wyobrażała sobie prawdziwego Narę Shikamaru, nauczyciela bez tej przesłodzonej, sztucznej maski.  
Dopiero teraz olśniło ją , czternasty poemat był rozwiązaniem.Przypomniała go sobie i parę razy powtórzyła w pamięci. Trochę zawstydzająca treść onieśmieliła dziewczynę...
-Liście paproci
splątane na polach mych
szat z Michinoku...
Któż , jak nie ty jedna, w mym
sercu ten zamęt wzbudził? 
 Dziewczyna wyrecytowała wiersz odwracając głowę od nauczyciela, ten jednak, gdy skończyła, chwycił za podbródek licealistki i obrócił tak, aby spojrzała mu prosto w oczy. 
Ostatnie dwa wersy miały najistotniejsze znaczenie, interpretacja blondynki była prawidłowa. Teraz belfer patrzył w jej oczy z uczuciem, przez cały czas to właśnie jej osoba najbardziej go intrygowała. Była inna niż reszta, jako jedyna nie należała do tłumów jego fanek, przez co wzbudziła w nim zainteresowanie. Choć tego nie zauważała często ją obserwował, poznał jej ulubione książki, których czytała naprawdę wiele. To pozwoliło mu określić jaka No Sabaku jest naprawdę. 
-Jesteś taka głupia Temari, taka głupia. -Po raz pierwszy mówił jej po imieniu...-Tyle razy starałem się zwrócić twoją uwagę, a ty wciąż spałaś na moich lekcjach.-Na te słowa dziewczyna zarumieniła się jednak nie dała po sobie poznać zakłopotania.
Uniósł jej podbródek jeszcze wyżej niż uprzednio i wbił się w kuszące usta. Po chwili i ona dała ponieść się chwili i oddała pocałunek...


***************
Trochę Dżapońskich (i nie tylko) faktełków:
* 100 Poematów z Ogura, jedyne japońskie co znam i co nadaje się na lekcje literatury klasycznej. (Choć to materiał dla uczniów szkoły podstawowej....) Zastosowane tłumaczenie Anny Zalewskiej, wzięte z książki Ogura hyakunin isshu.
** Cytat z ewangelii wg św. Marka (Mk 2,17), Jezus tłumaczy faryzeuszom dlaczego zasiada wraz z grzesznikami.
***  Ósmy poemat, stwierdziłam że najbardziej będzie pasować do Temari przedstawionej przeze mnie w tym one shocie. Przy okazji w trzecim wersie występuje słowo "shika" : "shika zo sumu" tłumaczenie:Anna Zalewska
**** Język japoński składa się z trzech alfabetów: Hiragany, Katakany i Kanji.
***** Jakby ktoś nie wiedział, jest to pudełko śniadaniowe pełne pyszności ;) Jeśli chcecie nacieszyć oczopaczałki, to polecam --> Kliku klik klik  Nie pisałam już więcej gwiazdek, bo 5 to i tak już dużo. Chlebek melonowy to taka bułeczka, wyglądem przypominająca melona (skład-0% melona), onigiri to ryż ubity w kulki bądź trójkąty, często z nadzieniem np. rybnym. Kupne zawsze są owinięte dokładnie w wodorosty Nori



Od Autorki 
Hej! Napisałam tego one shota ponieważ już od jakiegoś czasu kusiło mnie by napisać coś innego. Nadarzyła się okazja-dzień nauczyciela i tematyka sama wpadła do głowy. Przy okazji życzę wszystkim belfrom udanego roku szkolnego i super uczniów. ;D
Sama ostatnio bardzo lubię czytać mangi shojo o tematyce nauczyciel x uczeń. Polecam wam bardzo chocolate cosmos.
Jeśli chcecie wiedzieć czego w tym one shocie brakuje, bo faktycznie jest on niepełny, brakuje tu uczuć Temari, nic o niej w tej kwestii nie wiemy. Mimo to mam nadzieję, że choć trochę się wam spodobał, choć ja sama oceniam go dość nisko... przydałoby się parę poprawek, na które aktualnie nie mam pomysłu. Za mało opisów... a przynajmniej dla mnie...
Mogę wam jeszcze oznajmić, że rozdział 27 pt. "Idź..." ma już całe 20% ^o^. Wiem, że jest teraz trochę rzygania tęczą, dlatego tutaj jest bardziej oschły klimat. ;D
Aki                  

wtorek, 18 lutego 2014

2~Kłopotliwa przygoda.-ShikaTema

HEJO!!
Witajcie moi drodzy! Dziś przedstawiam wam, spóźniony wale tynkowy wpis. Opowiadanie pisałam już dawno, jednak ostrzegam, że go nie skończyłam więc musicie wymyślić zakończenie ;*
Co do rozdziału to muszę przyznać, że nawet go nie zaczęłam, po prostu muszę napisać coś, co póki co nie wydaje mi się ciekawe, ale jest konieczne. Nie wiem też czy nie zawieszę bloga do wakacji, gdyż mimo ferii nic nie zdołałam napisać. W każdym razie miłego czytania ;*

***

-Kłopotliwe. Dobrze, zajmę się tym.-Pokiwał głową i odwrócił się w celu odejścia jednak kobieta go zatrzymała.
-Zamilcz! Nie przyjmuję żadnej odmowy!-Powiedziała i dopiero po chwili dotarły do niej słowa wypowiedziane przez chłopaka.-Zgodziłeś się? -"Poszło łatwiej niż myślałam." Bez słowa wyszedł z biura i skierował się ku głównej bramie wioski. Jak zwykle strzegły granicy popychadła pani Tsunade- Izumo oraz Kotetsu.
-Gdzie się wybierasz Shikamaru?-Zapytał jeden z nich.
-Nigdzie się stąd nie ruszam.-Westchnął głośno, znowu przypadło mu to właśnie zadanie.
-Czekasz na prawdziwą miłość?-Ostatnio także ta dwójka zaczęła sobie z niego żartować, przejęli to najpewniej od jednej kunoichi z sąsiedniej wioski.
-Piąta znów kazała mi niańczyć ninja z Suny, beznadzieja.-Dwójka przyjaciół siedząca za biurkiem tylko się roześmiała na słowa chunina.
-Chyba twoja dziewczyna już się tu zbliża.-Powiedział Kotetsu osłaniając oczy przed słońcem wpatrywał się w punkt gdzie dostrzegalny był ruch. Wiadomo było jaką osobistość chłopak będzie zmuszony oprowadzać po wiosce. Władca cieni puścił ich słowa mimo uszu, jednak widać było, że denerwowały go ich żarty. Po chwili ich oczom ukazała się już wyraźna sylwetka kobiety ok. 1,65 m wzrostu z ochraniaczem na czole, bez słowa podeszła do budki w której siedzieli chunini i pokazała im swoją przepustkę.
-Twój prywatny przewodnik już czeka.-Izumo wskazał głową na Shikamaru i zaczął cicho chichotać. Otóż Hagane założył się z nim o swoją muszlę, że między tą dwójką do czegoś dojdzie.
-Witaj Shikamaru!-Przywitała się No Sabaku i szczerze uśmiechnęła się do młodego Nary.
-Jak mnie nazwałaś?-Szepnął ledwo słyszalnym tonem, zwykle kobieta nazywała go po prostu Nara, tym razem musiała się jakoś zagapić i nie zwróciła uwagi na tę drobną, a jednak istotną różnicę. Od razu gdy usłyszeli to strażnicy zaczęli cicho pogwizdywać.
-Co tam mamroczesz?-Zapytała poirytowana.
-Baby...-Westchnął tylko i założył ręce za kark.
-Masz coś do kobiet?-Zapytała i za pomocą jednej ręki odpięła swój wachlarz.
-Lepiej chodźmy już do hokage.-Zaproponował i wkładając ręce do kieszeni udał się w stronę okrągłego budynku. Gdy para zniknęła już z pola widzenia przyjaciół, zaczęli oni żartować między sobą.
-Jak myślisz Kotetsu, chcieli być na osobności?-Wypowiedziawszy te słowa wybuchnęli głośnym śmiechem, wiadomo że mieli nadzieję by między tą dwójką do czegoś doszło, ale równie istotnym faktem było to, że chunin z Liścia nie przepadał za jouninką z Suny i vice versa.
-Nie sądzę-Pokiwał przecząco głową.-A byliby idealną parą. Tyle, że dla Shikamaru byłoby to zbyt kłopotliwe.-I znów napad śmiechu.

niedziela, 1 września 2013

1~Trening czy Randka? (GaaMats)

Tę notkę dedykuję Akari, mam nadzieję, że ci się spodoba.^^
Wyszło trochę inaczej niż miało być na początku.
Życzę miłego czytania.
PS. Tutaj, tak jak na moim blogu Matsuri jest o rok młodsza od Gaary, a nie starsza. :D
**********************
-Gaara!-Czerwonowłosy usłyszał głos brata, który już chwilę później znajdował się w jego gabinecie.-Zapomniałeś, że dziś odbywa się spotkanie jouninów? -Chłopak doskonale pamiętał co dziś za dzień, dziś miał ogłosić jakich mistrzów będą miały nowe drużyny. Wstał z krzesła i powolnym krokiem kierował się w stronę wielkiej okrągłej sali. Zawsze się tam zbierali gdy trzeba było coś ogłosić. Wszyscy ninja zasiedli przy okrągłym stole niczym rycerze króla Artura i czekali aż ich przywódca ogłosi składy nowych drużyn. Obok Kazekage stała jego ochrona oraz uczennica, która obecnie spełniała rolę asystentki. 
-Nazaro Shimuna, Yuki Hakoto oraz Shun Kenomo będą pod opieką Bakiego.
-Hai Kazekage-sama!-Trwało to jeszcze dobre piętnaście minut z powodu komplikacji związanych z nagłą śmiercią jednego shinobi. W końcu skończyli, mieli się już rozejść gdy przywódca jouninów podniósł się z siedzenia i głośno odchrząknął. Nastała cisza, uznał więc że może przemówić.
-Skoro jesteśmy tu wszyscy chciałbym poświęcić chwilę na rozpatrzenie mojego wniosku o dodanie pewnych przywilejów ważniejszym osobom naszej wioski.-Miał on na myśli długi list do Kazekage w którym opisywał komu jakie przywileje powinny się należeć, oczywiście nie pominął tam własnej osoby. Ten  oto gość to człowiek bardzo uparty, a Gaarze naprawdę nie chciało się z nim teraz dyskutować. Musiał wymyślić coś, dzięki czemu mógłby się od tego wywinąć.
-Wybacz mi Kaoro, ale musimy przełożyć to na inny raz. Mam dzisiaj bardzo ważny trening z moją uczennicą i nie mogę tego przełożyć.-Błagalnym spojrzeniem zerknął na szatynkę stojącą po jego prawej stronie. Była ona zdziwiona zachowaniem chłopaka, jednak szybko załapała o co mu chodzi i kiwnęła potakująco głową. Kaoro Shibunare był mocno zawiedziony tym, co przed chwilą powiedział mu zielonooki, cicho westchnął i razem z innymi opuścił salę. W środku zostało tylko rodzeństwo piasku i Matsuri.
-To co teraz robimy?-Zapytał z uśmiechem na twarzy Kankuro.
-Jak to co? Muszę iść teraz na trening.-Uśmiechnął się czerwonowłosy.-Kazekage nie przystoi kłamać.-Dodał po chwili.
-Może pójdziecie z nami?-Zaproponowała ciemnooka.
-Wybaczcie, ale jestem już z kimś umówiona.-Odrzekła blondynka i zniknęła za drzwiami, do kogo się tak spieszyła? Uczennica Gaary spojrzała na jego brata.
-Mam dużo papierkowej roboty, jeśli sobie teraz odpuszczę, to do waszego wesela się nie wyrobię.-Słysząc ostatnie słowa szatyna nasza para zrobiła się nieco czerwona. Gdy ich twarze powróciły do dawnych kolorów lalkarza nie było już w pomieszczeniu. Nie pozostało im więc nic innego jak ulotnić się z tego miejsca i chwilę później pojawić na polu treningowym